Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie w bloku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie w bloku. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 29, 2015

Pęknięty beton

Ból wielki, ale doniczkę ratować trzeba było. Usunęłam kawałek, który się ruszał i użyłam kleju jaki miałam i trzyma się suuuper!



Następnego dnia potraktowałam resztki kleju papierem ściernym i nałożyłam warstwę cementu, który zapewne też delikatnie spoleruje po wyschnięciu. 


Coraz bardziej lubię mój mały balkonik :) 


kwietnia 11, 2015

Deszczówka na balkonie

Na leniuchowanie dzisiaj raczej się nie zanosi. Do Ikei, Praktikera i po drzewka na balkon i właśnie te ostatnie jakoś mnie zainspirowały do poszukania sposobu na deszczówkę. W poprzednim mieszkaniu 25m2 niezadaszony taras myłam jak padał solidny deszcz, a rośliny same o siebie w deszczowe dni dbały. 
Teraz z deszczówki nie mam jak skorzystać, bo cały balkon mam pod daszkiem. Trzeba wymyślić jakieś rozwiązanie. 




Powyższe połączone miedziane lejki przepiękne! tylko gdzie je zdobyć? Póki co można wykorzystać bańkę na mleko w podstawce na okrągłą doniczkę lub doprowadzić do niej zagięty metalowy lejek samochodowy, jak nie chcesz wieszać bańki poza balkon. 

ps. kanka ma same zalety, nie przepuszcza światła, co lubią glony, ma pokrywkę i fajnie wygląda :) 




kwietnia 05, 2015

beton w ogrodzie

Szary betonik na balkonie? Czemu nie. Pustaki betonowe tanie i dostepne w każdym sklepie budowlanym.

źródło



źródło

źródło

A jak zrobić doniczki czy inne formy betonowe? Z tym poradnikiem to pikuś i ja się przynajmniej do tego szykuję :) Tu kolejny tutorial, a tu kolejny z proporcjami i wynikami testów (poniżej):

  1. - 2 porcje cementu Portland, 3 porcje torfu, 3 porcje perlitu, woda
  2. - 1 porcja cementu, 1 porcja torfu, woda
  3. - 1 porcja cementu, 1 porcja ziemi doniczkowej, woda
  4. - cement, woda




źródło



Kolejny pomysł na taborecik betonowy, bomba!

źródło

źródło

źródło

Zakupiłam już cement portlandzki I kl - 10 zł i torf 4 zł.

Do 2 pokrywek po herbacie, metalowych i naolejowanych, nałożyłam zmieszany ręcznie w miarę równych proporcjach oba składniki + woda. Przygniotłam deską. Co z tego wyjdzie, nie mam zielonego pojęcia! Mam nadzieję, że się uda :) Myślę, że za kilka godzin deskę zdjąć muszę by jakoś to schło sprawnie.


Podstawka wyszła super, ale to o donicy XL chcę napisać, bo  jest piękna, ale... popełniłam kilka błędów:
1. próby wyjęcia wewnętrznego wiaderka naruszyły donice i mam pęknięcie. Myślę, że za późno je chciałam wyjąć :( 
2. na forum o betonowaniu większych form jak fundamenty, ale może i te rady należy wziąć pod uwagę, wyczytałam, że "podlewanie czyli pielęgnacja betonu" jest istotnym elementem a zasada jest taka, że masa betonowa ma zawierać jak najmniej wody, a sam beton w czasie jego wiązania dostatek. Przez kilka dób trzeba go zraszać / przykryć mokrymi szmatami... a tego nie robiłam ;(

No nic, będę jakoś ją ratować :( 

lutego 08, 2015

Metamorfoza małej łazienki, 4 m2

Czas najwyższy na podsumowania - Łazienka.

Łazienka o pow. 4,2 m2 była podzielona na 2 osobne pomieszczenia. Pralka poprzednich właścicieli stała w kuchni i w sumie to jedyny pomysł, jaki wykorzystaliśmy.




Po wielu bólach powstała 1 łazienka z dwoma okienkami, z wanną od ściany do ściany, najmniejszym na rynku bidetem i sedesem, i ze średniej wielkości umywalką.  
Najbardziej problematyczna ściana została pokryta lakierowanymi meblami na wymiar - do panelu przy sedesie były równane sąsiednie wnęki - 2 głębokości szafek. Wraz z frontami polakierowane zostały też kratka wentylacyjna i maskownica liczników. 





Reasumując, na pewno rozplanowanie tak małej łazienki jest trudne, momentami wręcz koszmarne. Jednak, obok kuchni, to moje ulubione pomieszczenie i wcale nie tęsknię do mojej poprzedniej o 2 m2 większej.

sierpnia 25, 2014

Koniec wakacji

Spędziłam dwa pełne miesiące z dziećmi i pewnie były to nasze ostatnie takie wakacje, niestety :(
Odpoczynek od remontu mieszkania był, ale też ciutek zmian na wsi poczyniłam, aż dziw, że mi się chciało (!):
- zaimpregnowałam huśtawkę drewnianą,
- ogarnęłam za siatką zielsko i posadziłam pnące rośliny,
- rzymskie rolety ze starego, piaseczyńskiego mieszkania, zawisły w grójeckim oknie (pasują idealnie!),
- zaprosiłam na pomiar i wycenę dekarzy od nowego dachu (na wiosnę żegnaj azbeście... jak się uda) i murarzy do nowego komina,
- przemalowałam rower z różu na granat (lakier 10 zł + siodełko 20 zł + pedały 10 zł)



A od września znowu szkoła i przedszkole, ja natomiast nowa praca... Praca 15 km od domu (w połowie drogi między Piasecznem a Grójcem) podmiejskimi drogami, korków brak. Praca pracą, ale nie byłabym sobą jakbym tylko na etacie skończyła. Reasumując, porzucam drukowanie fotokalendarzy. To już nie te czasy, co parę lat temu, jak drukowałam ich kilkadziesiąt w miesiącu. Obecnie kalendarz ze zdjęciami kosztuje niewiele, usługodawców sporo, a to przekłada się na ilość zamówień. Mizerną ilość.
Nadruk na tkaninach, banery i plakaty reklamowe, to lubię i utrzymam. Ma to jeszcze sens. Jednak po głowie chodzi mi coś zupełnie nowego... sprzedaż internetowa produktów bliskim moim oczom. Hm... Zobaczymy... Cicho sza!
Póki co jutro wracamy z wioski...



do miasta...

lipca 04, 2014

Kuchnia i wkrętarka

I kuchnia skończona! Firmę BMB Meble znalazłam na giełdzie słomczyńskiej (szukałam swojej skradzionej kosiarki) i jak najbardziej polecam - z właścicielem byłam w stałym kontakcie mailowym, telefonicznym, sms'owym a nieprzewidziane poprawki zostały jednorazowo i błyskawicznie uzupełnione. 

Szczegóły:
GÓRA: 2 podłóżne szafki; ściana na górze szafek i po bokach - fornirowany palisander 
DÓŁ: fronty w miarę jednakowej szerokości. Pod górnymi szafkami 2 fronty z 3 szufladami,  pod oknami - kosz na śmieci z moją karuzelą w rogu i zmywarka.
SŁUPEK: pralka, piekarnik z mikrofalą (2 w 1) i szafka. Jedyny problem wynika z braku pomysłu, gdzie składować brudną bieliznę? 
BOCZNA ŚCIANA: 6 kwadratowych wiszących szafek (palisander)
KRATKA WENTYLACYJNA: wyszukana, uuuuuu, długi to był czas, ale! pasuje do podłogi, podobnie jak sprany betonowy blat do spranej we wzorki podłogi.
LODÓWKA: jak to lodówka. Zamrażalnik na górze, co pasuje dzieciakom a mi dodatkowo pasuje jej wielkość (nie za duża).







Dziś też kurier przywiózł karuzelę do rogu szafki. Idealna! A czemu nie zdecydowałam się na wyszukane np. "Magic Corner"? Bo drogie i tego typu cornery zajęłyby mi 2 szafki (wg mojego przeświadczenie mało pożyteczne). W poprzednim mieszkaniu w głębi szafki miałam zwykłą półkę na chemię i kosz na śmieci. Sprawdziło się + dzieci bezpieczne. Teraz poszłam ciut do przodu i mam porządną karuzelę, którą kupiłam na allegro i do chemii zdecydowanie łatwiej sięgnąć. Karuzela wymusiła na mnie zakup wkrętarki, w końcu!

lipca 03, 2014

Zakupy

Coś mam spadek poziomu żeńskich hormonów chyba, wybierając gipsowanie dziury zamiast zapełnianie dzisiaj postawionej szafy. Aczkolwiek może jednak nie jest ze mną tak źle, bo zakupiłam w między czasie 3 rzeczy: czajnik, gałki do szafy, karuzela obrotowa do jednej z szafek kuchennych, którą sobie sama zmontuje na podobieństwo szafki z poprzedniego mieszkania (na trzymanie chemii nie potrzebuje karuzeli za 1000 zł tylko za 110 zł:




lipca 01, 2014

Moje gipsowanie

Wczoraj oczywiście koleś do poprawki się nie pojawił (co za niespodzianka), więc wyjęłam z tej dziury niezastygnięty gips. Nie było to akurat trudne, bo taka warstwa nałożona przez Tomka Ż*ka schła by i tak z kilka dni. Uznałam, że sama to zrobię lepiej a gówniarzowi każę spie*dalać.
Kaloryfer zabezpieczyłam i wyczyściłam, tak dla oka, bo syfu pewnie jeszcze narobię. W googlu poczytałam, że gips nakładać należy stopniowo, co też robię, więc żadnych bąbli i pęcherzy powietrza nie mam. Schnie szybciej i jest ładniej (w końcu to moja ściana). Staram się też trzymać z dala od rury kaloryferowej, by jej czasem nie zagipsować.
W przypływie uczuć do, w sumie nie wiem czego, sobie zażartowałam, że chciałam wnęki mieć w łazience na świeczuszki, to mam... Kiepski żart, eh.



czerwca 29, 2014

Uwaga hydraulik glazurnik Piaseczno

Wszystko wskazywało na to, że współpracę z młodym, działającym głównie weekendowo w Piasecznie (rodem nie z Piaseczna ani nawet nie z okolic) hydraulika-glazurnika-elektryka Tomka Ż*ka mam za sobą. A jednak nie!
Jak szlifowanie krzywo położonych karton gipsów (nie skuł nierówności pod spodem = wybrzuszenia) jakoś przeżyłam (zapłaciłam komuś innemu), tak nie przewidziałam faktu, że ogólne odejście od pionu uniemożliwi mi... zamontowanie kaloryfera. I tak wygładzone wcześniej nierówności i świeżo pomalowanie ściany spotkał dziś oto taki los od Tomasza Ż*ka: 



Ogólnie powinnam być przeszczęśliwa, że w ogóle raczył się pojawić, jednak uuuuu nie był zadowolony, że... nie zamierzam (JA!) po wyschnięciu warstwy gipsu nałożyć kolejnej, przeszlifować i odmalować. Wyszedł zły, bo pojawić ma się jutro...

Wspominać jeszcze czy nie wspominać, hmmm, że:
- trzeba było sztukować 4cm płytek pod drzwiami (nie wiedział od którego miejsca kłaść podłogę)
- ułożył obszczerbioną płytkę (choć zapas płytek był)
- chciał zapłatę za rzecz, jaką mam do zrobienia w późniejszym terminie (takiego wała!)

czerwca 20, 2014

kuchnia i łazienka

Na 70% gotowe są już 2 pokoje, i moje oczka w głowie -  kuchnia i łazienka.



Kuchnie robią mi dziś i już zapowiada się wyśmienicie, tfutfu. Wiem też, że czekają mnie listwy przy blacie (słyszę jak Panowie narzekają na piony ścian a raczej ich brak) i wiem, że jest szpara przy oknie, oby tylko tam. Myślę sobie, że już na tyle się przyzwyczaiłam do krzywizn, że zamiast się załamywać, wykorzystam sposób na opaski z karton gipsu, bo nie znoszę listew w żadnym rodzaju. 

Na razie załączam zdjęcia łazienki, jej lepszej strony, ta niegotowa czeka na wyprostowanie ścian pod meble... 

ps. Lepsza jakość zdjęć jak tylko znajdzie się aparat :)  
ps. Jednak obejdzie się bez listew w kuchni, Pan dokroił łatkę, której nawet nie widać :) uf

czerwca 07, 2014

Remont na bezrobociu

Wyprowadzaka ze starego mieszkania (w sumie to już tydzień temu było) i przekazanie kluczy przebiegła pozornie w kontrolowany sposób. Telefon z przedszkola - gorączka u W. i szybko rośnie. Drobiazgi zamiast wozić do nowego mieszkania wynosiłam w dzikim pędzie w kartonach na korytarz (W. spał na materacu, który się jeszcze został).

Przekazywałam klucze z 1h (W. spał)...

Poszliśmy spać do koleżanki. Następne noce już u rodziców. 

Stan na dziś jest taki:
łazienka jest w miarę gotowa (zamawianie mebli po osadzeniu drzwi + montaż umywalki)



okna wymienione


parkiet zrobiony: 


Drzwi umówione na przyszły tydzień. 

Dziś można wkraczać do domu się ustawiać, urządzać. Na to akurat będę miała dużo czasu, bo wczoraj podziękowałam firmie w której pracuję za współpracę. 

maja 22, 2014

Pakowanie

5 dni do zwolnienia chaty...

Łazienka się robi. Glazurnik zerwał górne płytki obudowy geberita i położył je na zakładkę (bez frezowania pod kątem 45'), tak jak mamy w starym mieszkaniu. Zostało fugowanie i podłączenie kibelka, bidetu. Nie jest źle!

Meble łazienkowe - wycena jutro.

Na chwilę obecną jak się wprowadzimy, to czeka nas:
- przez 2-3 dni cyklinowanie i olejowanie 2 pokoji i holu (przenocowanie u rodziców lub nieobecnych sąsiadów),
- kładzenie wykładziny w 2 dziecięcych pokojach
i
- osadzanie drzwi wewnętrznych.

Późniejszy montaż kuchni czy mebli łazienkowych, to pikuś w wcześniejszą wizją braku łazienki...

maja 14, 2014

Remont i życiowe dylematy cd

1. Okna i drzwi - montaż pod koniec maja.
2. Zapalenie oskrzeli u młodszej latorośli (leczenie przez inhalacje, ale że teraz chyba cieplejszy się zrobił, zapewne skończy się antybiotykiem)
3. Internet z telefonu (konsultant z Orange zapewniał, że zlecenie przeniesienia internetu do nowego mieszkania, nastąpi z początkiem nowego okresu rozliczeniowego (czyt. początek czerwca), a kiedy przenieśli??? 14 maja. Bomba! 
4. W pracy wykonanie telefonu prywatnego na infolinie Orange (mąż z chorą latoroślą z domu pracują, niezbędny internet na mnie zapisany) psychicznie mnie wykończyły. Dzwoniłam z kibla! Żenada, ale co zrobić? Prywata dla nowej gwardii zabroniona, stara natomiast obija się jak może - smsmiki, czaciki, głupie uwagi pod nosem, brak szacunku do klienta, ploty, dłuuuugie spożywanie posiłków. Eh, nowa praca, obowiązki fajne, ale atmosfera żenująco głupia, poziom niski, a co gorsze, przyzwolenie na taki podział przywilejów przez właścicieli jest.
5. O drogowych wypadkach, z których się wybroniłam wspominać nie ma co, bo nie wiem, czy to ręka boska mnie chroni czy daje znaki, że kolejnego nie uniknę...
6. Na pocieszenie znalazłam przecudowną lampę do salonu, niestety pełną ofertę sklepu przejrzę, kiedy włączą internet...


ps. z dnia następnego... lampa kupiona... z założeniem, że do sypialni, jeśli przeżyję, rzecz jasna...

i powracam do wątku foteli art deco... 


ps. z dnia następnego... pewnie kupię go jutro, jak starczy mi netu z telefonu :) 

kwietnia 23, 2014

Z górki?

Dzwoniła Nowa sąsiadka - dziś koniec grzania w bloku! Ma jeszcze dzwonić, kiedy hydraulik spuści nam wodę. Potem przeniesienie kaloryfera i podgonienie z łazienką, tylko z kim....?

kwietnia 21, 2014

Pod górę z remontem

Wyprowadzka 29.05., ruchy z remontem trzeba zagęścić.

Ściany czeka już tylko szlifowanie i malowanie na razie na biało, ot tak, kolor będzie później.
W międzyczasie czeka mnie:
- wymiana okien (zamówienie we wtorek), 
- kuchni - dopieszczamy projekt, zamówienie w tym tygodniu. 

Na jedno i drugie z 3-4 tyg. czekania, teoretycznie powinniśmy zdążyć, ale majówka jeszcze wchodzi w paradę, więc bez ekscytacji.

Łazienka wciąż nie jest skończona, bo blok ciągle się grzeje, więc:
1) nie mogę przenieść kaloryfera na drugą ścianę
2) nie mogę położyć glazury
3) nie mogę zamontować drzwi. 
Inny problem wynika z glazurnikiem, który przyciął nam gres maszynką do glazury. Część uszczerbków na pewno fuga by zakryła, ale że rogi niemalże w każdej są obszczerbione (po połączeniu powstały takie małe romby), to tam będzie najwięcej fugi, podobnie jak w szparce z ostatniej foty (w sumie nie wiem z czego wynika, nie istotne, fuszerka).
I tekst stulecia, że jak nam się nie podoba, to możemy sobie sami te płytki przeszlifować (niedługo ja będę kłaść płytki chyba), bo jego na porządną maszynkę nie stać (Mnie osobiście gówno to obchodzi. Wychodzę z założenia, że jak się człowiek podejmuje a narzędzi nie ma, tą część pracy zleca się dalej. Tudzież niech uprzedzi, że tego nie zrobi, ok, jasna sprawa, oddaję do szlifowania, on nie marnuje mi płytek i nie wciska kitu o fudze). 

Tak więc współpraca z glazurnikiem pod porządnym znakiem zapytania.